Grzegorz Schetyna - Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej - czyli Platforma Obywatelska na szczycie

RODZINNY INTERES
(Newsweek)

Klub sportowy, firma reklamowa i wpływy polityczne - to przepis Grzegorza Schetyny na pomnażanie prywatnych dochodów. Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej to kolejny polityk, którego finanse prześwietlił "Newsweek".

Blisko centrum Wrocławia świecą pustką koszary pamiętające jeszcze niemieckie czasy. Na bramie strzegącej wejścia napis: "Teren wojskowy, wstęp wzbroniony". W czerwonym budynku na parterze hala sportowa z szatniami, na piętrze biura klubu koszykarskiego Śląsk Wrocław. To królestwo Grzegorza Schetyny, właściciela klubu, a zarazem jednego z przywódców Platformy Obywatelskiej.

Teren jest wojskowy, to i dyscyplina jest wojskowa. Obowiązuje zakaz udzielania informacji o klubie. Upoważniona jest tylko wiceprezes Śląska Kalina Schetyna. Żona Grzegorza.

Kilka kilometrów dalej, w samym sercu miasta, na ruchliwym placu Solnym, w jednej z odrestaurowanych kamieniczek mieści się siedziba Effectiki, firmy reklamowej Kaliny Schetyny. To jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla biznesu.

Te dwa odległe od siebie punkty - Effectica i Śląsk - to elementy sprawnie działającej maszyny, która naoliwiona przez polityczne wpływy Grzegorza Schetyny, od lat wyciska pieniądze z kasy miejskiej i tutejszych przedsiębiorców.

42-letni Schetyna jest sekretarzem generalnym partii i klubu PO. Nadzoruje zarówno kampanię wyborczą Donalda Tuska, jak i parlamentarną Platformy. Na pierwszy rzut oka jego kariera przypomina amerykański mit - od pucybuta do milionera. Z polityką zetknął się w stanie wojennym jako szef Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1991 r. został najmłodszym wówczas wicewojewodą. Potem przez dwa lata był sekretarzem generalnym KLD - był też jednym ze współzałożycieli Radia Eska we Wrocławiu. Największy rozgłos zyskał jako szef sekcji koszykówki klubu WKS Śląsk Wrocław. To po objęciu przez niego stanowiska prezesa klubu w 1996 r. drużyna zaczęła szybko piąć się w górę, by na przełomie wieków dojść do poziomu europejskiej koszykówki klubowej. Wprawdzie w 1997 roku, kiedy został posłem (z listy UW), prezesowanie przekazał w inne ręce, a sam objął funkcję szefa rady nadzorczej klubu, ale nadal trzyma wszystko mocną ręką.

- Sprawiał wrażenie urodzonego przywódcy. Ale liczyły się dla niego głównie pieniądze. Kariera polityczna była tylko środkiem ułatwiającym ich zdobywanie - mówi jeden z byłych współpracowników Grzegorza Schetyny, proszący o zachowanie anonimowości.

Wedle oświadczenia majątkowego złożonego w Sejmie majątek Schetyny to ok. 1,5 mln zł. Lwią jego część stanowią akcje Sportowej Spółki Akcyjnej Śląsk Wrocław. Reszta to spłacany w miesięcznych ratach samochód Volvo S40 z 2004 r. i dom - według wyceny eksperta z wrocławskiej firmy handlu nieruchomościami wart ok. 700 tys. złotych (choć sam Schetyna podaje w oświadczeniu wartość w stanie surowym - 240 tys. zł). Ma też dwa mieszkania (jedno 34 mkw., drugie 98 mkw.) - w sumie za 350 tys. zł.

Jednak faktycznie majątek sekretarza generalnego PO jest wielokrotnie większy. Sam klub koszykówki wart jest nie półtora miliona złotych, ale znacznie więcej - oceniają dziennikarze sportowi miejscowej "Gazety Wrocławskiej". Schetyna jest jego głównym inwestorem i może zrobić z nim, co zechce.

Przejęcie klubu przez Grzegorza Schetynę odbywało się etapami. Obecny właściciel wszedł do klubu skromnie w sierpniu 1996 r. jako przedstawiciel Radia Eska. Kapitał zakładowy spółki wynosił wtedy 4,5 tys. zł - każdy z trzech udziałowców (obok Eski także Zjednoczone Przedsiębiorstwo Rozrywkowe oraz Wojskowy Klub Sportowy Śląsk Wrocław) wniósł po 1500 zł. Klub zmienił nazwę z WKS Śląsk na Śląsk Eska Wrocław.
Kupował nowych zawodników i coraz częściej wygrywał.W kwietniu 2000 r. doszło do kolejnego przekształcenia. Klub został zarejestrowany jako Śląsk Wrocław Sportowa Spółka Akcyjna. Skończyła się równowaga udziałowców. Grzegorz Schetyna, mający 9500 akcji, przy 400 akcjach Eski i 100 byłego pierwotnego właściciela WKS Śląsk, objął wówczas totalną kontrolę nad klubem (wartym wówczas - u szczytu sukcesów - parę milionów złotych). Niewykluczone, że inni udziałowcy zgodzili się być "kwiatkiem do kożucha" ze względu na silną pozycję polityczną Schetyny. W tym czasie był już od 3 lat posłem współrządzącej wówczas UW.

Dawni biznesowi wspólnicy Grzegorza Schetyny opowiadają, że gdy w 1996 roku został prezesem klubu, wpadł na prosty, ale genialny pomysł zarabiania pieniędzy. Kluczem była malutka firma reklamowa, którą w grudniu 1996 przejęła żona Grzegorza, Kalina Rowińska-Schetyna. Firma przyjęła nazwę ARRS (czyli Agencja Reklamowa Radia Eska - dziś używa nazwy Effectica).

Od tej pory klub i ARRS wspierając się, pomnażały dochody rodziny Schetynów. Agencja została uprawniona do zawierania umów sponsorskich dla klubu. Od każdej kwoty wpłacanej przez sponsorów ARRS brała prowizję.
Zwyczajowo takie prowizje sięgają 5-15 proc., ale agencja Kaliny Schetyny - jak twierdzą nasi rozmówcy - żądała czasem prowizji nawet w wysokości 30 proc. umowy.

Dlaczego sponsorzy się na to godzili? Aby interes mógł się kręcić, Grzegorz Schetyna użył swoich politycznych wpływów we Wrocławiu. - Rzeczywiście, namawiałem sponsorów do wspierania Śląska - potwierdza w rozmowie z "Newsweekiem" Schetyna.

Jeden z przedsiębiorców opowiedział nam, jak wyglądało "namawianie". Tę historię gotów jest powtórzyć przed sądem. Ponad pół roku bezskutecznie zabiegał o zezwolenie na budowę we Wrocławiu budynku. W końcu udał się do Schetyny. - Tajemnicą poliszynela było w mieście, że "nie będziesz miał problemów, jak załatwisz to z Grzesiem" - mówi nasz rozmówca. I rzeczywiście. W rozmowie z biznesmenem Grzegorz Schetyna obiecał, że zgodę na budowę załatwi - w zamian za to, że ów przedsiębiorca zostanie sponsorem klubu koszykarskiego Śląsk - oczywiście za pośrednictwem agencji jego żony. Biznesmen wpłacił pieniądze i w ciągu dwóch tygodni dostał zezwolenie.

Skąd taka siła Schetyny? - Od lat umieszczał wiernych sobie ludzi w miejscach, w których w przyszłości mogliby przynieść mu jakieś korzyści - mówi dziennikarz telewizyjny Mirosław Sychalski, dawny kolega Schetyny z czasów NZS. Dziś nie da się obsadzić żadnego ważnego stanowiska we Wrocławiu bez jego zgody, czego dowodzi historia z ubiegłego roku, gdy sekretarz generalny PO utrącił (zaproponowanego przez prezydenta miasta) kandydata na szefa lokalnego ośrodka telewizyjnego Aleksandra Gleichgewichta i na jego miejsce przeforsował swojego człowieka - Roberta Banasiaka.

Inny przykład podaje Rafał Kubacki, były dżudoka, obecnie pracownik wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego i radny sejmiku wojewódzkiego. - Schetyna swego czasu doprowadził do tego, że jego bliski kolega Jacek Protasiewicz został dyrektorem Wydziału Marketingu w Urzędzie Wojewódzkim. Ten z kolei przeforsował uchwałę nakazującą władzom miasta promowanie sportu. A potem na podstawie tej uchwały z kasy miasta przelewano pieniądze na rzecz klubu kierowanego przez pana Schetynę - mówi Kubacki. Protasiewicz wprawdzie zaprzecza, by miał z tym coś wspólnego, ale przyznaje, że w 1998 roku klub Śląsk Eska zgarnął ok. 700 tys. złotych z miliona przeznaczonego w budżecie miasta na promocję regionu. Pozostałe 300 tys. dostał klub żużlowy Sparta.

Mechanizmy wypracowane przez lata wciąż doskonale funkcjonują. Grzegorz Schetyna, który nadzoruje kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska, miał znaleźć firmę, która za pieniądze opracuje projekt kampanii. I znalazł - firmę swojej żony. I to właśnie ona została wybrana do przygotowania tego projektu - co potwierdza Jacek Protasiewicz, szef kampanii wyborczej Tuska.

Jak metody działania Schetyny komentują partyjni koledzy? Szef PO Donald Tusk nie chciał z nami rozmawiać. Jan Rokita także nie chciał się odnieść do tego konkretnego przypadku. - Uczciwość i przejrzystość życia publicznego to jedne z najważniejszych wyznaczników naszej partii - powiedział nam tylko szef klubu PO. - Ktoś, kto mówi o tych standardach, musi zacząć od siebie i ściśle ich przestrzegać. W innym przypadku jest kompletnie niewiarygodny - dodał.

Artykuł ukazał się w Neewseekuu - Autor - Jerzy Jachowicz

O Autorze: Jerzy Jachowicz (ur. 1938), polski dziennikarz, publicysta.Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"); od 1989 dziennikarz "Gazety Wyborczej", jeden z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL. Na początku lat dziewięćdziesiątych podjęto próbę zastraszenia Jachowicza - nieznani sprawcy podpalili jego mieszkanie. W wyniku pożaru zginęła żona dziennikarza, Maria.

Od 2005 pracuje jako dziennikarz tygodnika "Newsweek Polska".

 

 


strona główna